górne tło
górna linia poziomaAutor strony podczas wycieczek rowerowychLogo ROWEROWE-BIELSKO.PL

Ciekawe wycieczki rowerowe i trasy rowerowe w okolicach Bielska-Białej. Wyprawy rowerowe po szczytach Beskidów.

Menu strony


» Turystyka rowerowa » Wycieczki rowerowe » Sezon 2012

Wyprawa rowerem na Leskowiec (922 m) w Beskidzie Małym

9 sierpnia 2012

Trudność trasy: 4/5

Długość:

35 km

Typ trasy:

górska / mtb

Przebieg trasy:

Wadowice → Gorzeń Górny → Ponikiew → Przełęcz Pod Gancarzem → Groń Jana Pawła II (890 m) → Leskowiec (922 m) → Królewizna (817 m) → Jasczurowska Góra (777 m) → Suszyce (619 m) → Mucharz → Świnna Poręba → Gorzeń Górny → Wadowice

Strasznie długo góra Leskowiec (922 m) w Beskidzie Małym czekała na swoją kolej, ale w końcu się doczekała. Drobna sprawa rodzinna wymagająca wyjazdu do Wadowic sprawiła, że postanowiłem wykorzystać okazję, zabrałem ze sobą rower i stamtąd uderzyłem na szczyt. Najlepszym podjazdem na Leskowiec, wedle papierowej mapy oraz po obejrzeniu profilu szczytów w Google Earth, miał być 6-cio kilometrowy, żółty szlak rozpoczynający się pomiędzy prywatnymi gospodarstwami, niedaleko głównej drogi prowadzącej do Ponikwii.

Z centrum Wadowic udałem się już rowerem w kierunku Gorzenia Górnego, a stamtąd do zjazdu na Ponikiew. Niestety już początek żółtego szlaku nie wróżył niczego dobrego, bo choć był dobrze oznakowany to jednak wąski i zarośnięty, a droga zawalona sporymi kamieniami i gałęziami. Wyglądał na zapomniany i mało uczęszczany, więc stwierdziłem, że dalsza przechadzka z rowerem nie ma sensu i, po około kilometrze, zawróciłem. Wjechałem spowrotem na drogę prowadzącą do Ponikwii i udałem się w kierunku niebieskiego szlaku, który miał być ostatnią szansą.

Mapa trasy rowerowej

Wyświetl większą mapę »

Po minięciu kościoła, tuż przed charakterystyczną stodołą, skręciłem w lewo na niebieski szlak. Początkowo, przez jakieś kilkaset metrów, droga prowadziła dość płasko przyjemną doliną (Foto 1). Potem zaczął się lekki podjazd i okazało się, że droga choć niezbyt stroma, to prowadziła miejscami rynną (Foto 2), na dnie której leżały spore kamienie, luźna ziemia i pnie drzew. Na odcinkach szlaku bez rynny też wcale lepiej nie było. Jazda rowerem w takich warunkach była utrudniona i w sumie 2/3 szlaku, aż do Przełęczy Pod Gancarzem, zmuszony byłem prowadzić rower (Foto 3). Gdyby nie nawierzchnia to szlak byłby niemal w 90% do podjechania na rowerze, ale wypychanie sprzętu w górę i tak wymagało pewnego wysiłku.

Fotogaleria 1

Początek niebieskiego szlaku na LeskowiecNiebieski szlak na Leskowiec w dalszym etapieAutor strony na niebieskim szlakuNawierzchnia niebieskiego szlakuDrogowskazy na Przełęczy Pod GancarzemAutor strony na Przełęczy Pod Gancarzem

Po dotarciu do przełęczy (Foto 5,6) zapowiadało się, że niebieski szlak pobiegnie w miarę łagodnie w kierunku szczytu, jednak po kilkudziesięciu metrach zmienił się w wąską ścieżkę i odbił ostro w górę, biegnąc wzdłuż Polany Beskid. Znowu zmuszony byłem wypychać rower pod górę, czego bardzo nie lubię robić. Za to, tuż przed dotarciem do szczytu Gronia Jana Pawła II, z w/w polany ujrzałem panoramę Beskidu Małego z Ponikwią w dole (Foto 8). Na szczycie w/w góry, zwanej kiedyś Jaworzyną, stoi kaplica oraz pomnik papieża Jana Pawła II (Foto 10,11), który często odwiedzał ten szczyt w młodości oraz kiedy był Biskupem.

Fotogaleria 2

Autor strony przy Polanie BeskidPanorama w Polany Beskid na Groniu Jana Pawła IIFurtka w ogrodzeniu okalającym kaplicę na Groniu Jana Pawła IIAutor strony przy kaplicy na Groniu Jana Pawła IIPomnik Papieża na Groniu Jana Pawła II

Kilkanaście metrów poniżej w/w miejsca znajduje się schronisko PTTK (Foto 12), w którym uzupełniłem płyny ustrojowe ;), i po wjechaniu na czerwony szlak rozpocząłem podjazd na szczyt Leskowca. Droga na szczęście była w całości do pokonania rowerem, chociaż pod koniec była dość kamienista. Ze szczytu Leskowca, a dokładnie z niewielkiej polany, nieco już zarośniętej, na której stoi niewielki drewniany krzyż, rozpostarła się przede mną ogromna panorama na Beskid Żywiecki (Foto 15).

Fotogaleria 3

Drewniany krzyż na szczycie LeskowcaSchronisko górskie LeskowiecAutor strony na szczycie LeskowcaPanorama ze szczytu Leskowca w kierunku Beskidu Żywieckiego

Po krótkiej sesji zdjęciowej zjechałem ponownie w kierunku schroniska PTTK i po chwili studiowania mapy wybrałem drogę powrotną. Ze względu na auto stojące w Wadowicach w grę wchodziło kilka możliwości: zjazd do Rzyk lub Andrychowa, powrót niebieskim lub żółtym szlakiem do Ponikwii albo zielonym do Mucharza. Dwie pierwsze możliwości odpadły ze względu na najwiekszą odległość od Wadowic, niebieski szlak był raczej zbyt harkorowy dla mnie i rowera, a zółty szlak j/w opisywałem. Zdecydowałem o udaniu się w ciemno, niemal 5-cio kilometrowym, zielonym szlakiem w kierunku gminy Mucharz, zaliczając po drodze trzy inne szczyty: Królewiznę (817 m), Jasczórowską Górę (777 m) oraz Suszyce (619 m).

Filmoteka

Miniatura klipu video

Wybrana trasa powrotna była jak dla mnie rewelacyjna. Biegła pośród drzew, bez żadnych miejsc widokowych (Foto 16,17), a wysokość szlaku sukcesywnie z każdym następnym szczytem lekko malała. Droga pomiędzy szczytami najpierw lekko prowadziła w dół, by za chwilę uraczyć mnie lekkim podjazdem.

Kilkadziesiąt metrów za Jasczórowską Górą zielony szlak nagle ostro odbił w lewo, niemal o 100o, by po kolejnym, podobnej długości, odcinku zacząć ostro prowadzić w dół. Ostry fragment miał może z 50 metrów długości, na których wolałem rower sprowadzić. Potem jechało się już przyjemnie, tak jak wcześniej. W sumie pokonanie całego zielonego szlaku zajęło mi około 30 minut niezbyt szaleńczej jazdy, po których znalazłem się dokładnie na wprost, budowanej od zarania dziejów, zapory w Świnnej Porębie (Foto 19).

Fotogaleria 4

Zielony szlak biegnący w kierunku MucharzaZielony szlak biegnący w kierunku MucharzaZielony szlak biegnący w kierunku MucharzaWidok na zaporę w Świnnej Porębie z niebieskiego szlakuAutor strony na tle zapory w Świnnej PorębieDroga powrotna ze Świnnej Poręby do Wadowic

Po zjechaniu do głównej drogi, łączącej Wadowice z Suchą Beskidzką, udałem się w kierunku Gorzenia i stamtąd do Wadowic, gdzie czekał na mnie samochód oraz niespodziewane zaprosiny na obiad u Ciotki. Zadowolony z ostatniego etapu wyprawy rowerowej udałem się samochodem do Bielska-Białej.

Przydatne przewodniki, mapy i e-booki

Rekomendacja strony

Spodobała Ci się relacja z wycieczki? Podziel się nią z innymi i dodaj ją do:

WykopWykop FacebookFacebook GoogleGoogle

Komentarze ( 0 )

Nie bądź obojętny! Wyraź swoją opinię na temat artykułu Dodaj komentarz »