górne tło
górna linia poziomaAutor strony podczas wycieczek rowerowychLogo ROWEROWE-BIELSKO.PL

Ciekawe wycieczki rowerowe i trasy rowerowe w okolicach Bielska-Białej. Wyprawy rowerowe po szczytach Beskidów.

Menu strony


» Turystyka rowerowa » Wycieczki rowerowe » Sezon 2012

Wyprawa rowerem na Trzy Kopce Wiślańskie (810 m) w Beskidzie Śląskim

2 sierpnia 2012

Trudność trasy: 5/5

Długość:

58 km

Typ trasy:

górska / mtb

Przebieg trasy:

Bielsko-Biała → Jaworze → Jaworze Nałęże → Górki Wielkie → Brenna Leśnica → Świniorka (700 m) → Trzy Kopce (810 m) → Smerekowiec (835 m) → Jawierzny (799 m) → Przełęcz Salmopolska → Szczyrk → Buczkowice → Meszna → Bystra → Bielsko-Biała

Urlop w pracy, piękna pogoda oraz osobiste postanowienie zdobycia jak największej ilości szczytów w Beskidach rowerem przyczyniły się do przygotowania nowej wyprawy w góry. Padło na Trzy Kopce Wiślańskie, może dlatego, że nie miałem okazji być tam nigdy osobiście, a na górze znajduje się schronisko, więc po wysiłku można coś zjeść oraz uzupełnić bidon.

Zdecydowałem, że na Trzy Kopce Wiślańskie (810 m) spróbuję wjechać od strony Brennej. Przestudiowałem papierową mapę Beskidów, oglądnąłem profil szczytów w Google Earth oraz zdjęcia okolicy w Google Maps. Niestety słaba rozdzielczość zdjęć satelitarnych tego obszaru utrudniła mi zadanie i miałem trochę problemów z dokładnym zlokalizowaniem szczytu, co niestety później zaważyło na przebiegu wyprawy rowerowej...

Mapa trasy rowerowej

Wyświetl większą mapę »

Pewny, że wszystko z przygotowanym przebiegiem trasy jest w porządku wyruszyłem rowerem, wraz ze współtowarzyszem, w kierunku Brennej. Do w/w miejscowości dostaliśmy się jadąc przez Jaworze, Jaworze Nałęże oraz Górki Wielkie. Trasę tę opisywałem dokładniej w jednej z relacji z wycieczki rowerowej do Muzeum Zofii Kossak-Szatkowskiej w Górkach Wielkich.

Po dotarciu do zabytkowego kościoła w Górkach Wielkich skręciliśmy w lewo, w drogę prowadzącą pośród domostw i jechaliśmy nią tak długo, aż dojechaliśmy asfaltem do czwartego mostu na Brennicy. Po jego pokonaniu znaleźlismy się na głównej drodze do Brennej, przejechaliśmy nią jakieś 30 metrów i odbiliśmy w prawo na Leśnicę. Drogą, pośród dwóch pasm górskich, jechaliśmy aż do Kompleksu Rekreacyjno-Wypoczynkowego Dolina Leśnicy i po jego minięciu skręciliśmy w prawo, w asfaltową drogę - ul. Świniorka.

Fotogaleria 1

Autor strony na podjeździe pod Świniorkę (700 m)Droga prowadząca pod Świniorkę od strony BrennejAutor strony na polanie na stoku góry Świniorka

Nie dość, że droga, już od początku, ostro pięła się w górę to już na tym etapie zaczęły się problemy, bo co innego pokazywał Google Maps, a co innego rzeczywistość. Droga, która wedle mapy miała mieć tylko jedno rozwidlenie - miała ich aż trzy, przez co błądziliśmy skutecznie przez kilkanaście minut. Zrezygnowani wjechaliśmy w końcu w trzecią odnogę oznaczoną zakazem wjazdu. Kamienistą drogą pośród drzew (Foto 1,2), o dużym nachyleniu, wygramoliliśmy się na polanę z wyciągiem dla narciarzy (Foto 3). Niestety nas entuzjazm opadł, gdy na końcu drogi, tak jak i poprzednich dwóch, natrafiliśmy na prywatną posesję.

Na szczęście, po zasięgnięciu informacji u gospodarzy, okazało się, że droga tylko przecina ich posesje i możemy nią dojechać do szlaku prowadzącego na Trzy Kopce Wiślańskie. Po kilkunastu minutach jazdy malowniczą drogą, biegnącą pomiędzy łąkami (Foto 4) i kawałkiem lasu, udało nam się wbić na niebieski szlak prowadzący w kierunku góry. Jak się poźniej okazało podjeżdżalismy na szczyt góry Świniorka (700 m), leżący niedaleko Trzech Kopców, a na zdjęciach z satelity wyglądający bardzo podobnie :) .

Fotogaleria 2

Droga między łąkami biegnąca w kierunku niebieskiego szlaku na Trzy KopcePanorama z niebieskiego szlaku w kierunku Brennej LeśnicaPanorama z niebieskiego szlaku tuż przed Szczytem Trzy Kopce (810 m)

Pierwsze 1.5 kilometra niebieskiego szlaku, w stronę Zakrzoska, biegło łagodnie w dół. Kolejne 1.5 kilometra do szczytu Trzy Kopce stanowił, miejscami dość stromy, długi podjazd, ale w całości do pokonania rowerem. Jazda w południowym upale i wysiłek na podjazdach wycisnął ze mnie siódme poty, ale w końcu po ok. 40 minutach wytargaliśmy się na szczyt właściwej góry (Foto 7). Tuż przed prywatnym schroniskiem Telesforówka (Foto 10) ze szlaku można było podziwiać panoramę Beskidu Śląskiego (Foto 6,8), z górą Orłowa na czele.

Fotogaleria 3

Autor strony na szczycie Trzy Kopce (810 m)Autor strony przy panoramie z niebieskiego szlakuDrogowskaz na szczycie góry Trzy Kopce Wislańskie (810 m)Przytulisko Telesforówka na Trzech Kopcach WiślańskichNasze rowery wygrzewające się w słońcu podczas naszego odpoczynku ;)

Ponieważ drogi powrotnej do domu nie zaplanowałem, w czasie odpoczynku w schronisku studiowaliśmy mapę szlaków, którymi możnaby zjechać ze szczytu. Myśl o zjeździe do Brennej i powrót przez Górki Wielkie, przez które przejeżdżamy dość często w tym roku i już nam obojgu zbrzydły, sprawiła, że poszliśmy na całość i udaliśmy się dalej żółtym szlakiem w kierunku Przełęczy Salmopol (Foto 12). Wiązało się to z dodatkowymi 6 kilometrami jazdy i wspinaczki po kamieniach oraz zaliczeniem po drodze czterech innych szczytów.

Fotogaleria 4

Żółty szlak w kierunku Przełęczy SalmopolPodjazd pod pierwszy szczyt na trasie - Smerekowiec (835 m)Zjazd rowerem ze szczytu Smerekowca (835 m) w kierunku Jawierznego (799 m)Ostatnie metry zjazdu rowerem ze szczytu Jawierznego (799 m)Podejście w kierunku asfaltowej drogi biegnącej na Przełęcz SalmopolOstatnie metry żółtego szlaku przy drodze na Salmopol

Po łagodnym zjeździe pokonaliśmy pierwszy, lekki podjazd pod Smerekowiec (835 m). Nie wjeżdżaliśmy na sam jego szczyt, lecz ominęliśmy go nieco, zgodnie z przebiegiem żółtego szlaku. Po około kilometrze, przyjemnego i stromego zjazdu (Foto 14), czekała nas ciężka wspinaczka pod górę Jawierzny (799 m). Niestety podjazd, na końcowym odcinku przed szczytem góry, okazał się dość trudny i musieliśmy podprowadzać rowery.

Do tego momentu wyprawa przebiegała bez większych problemów, ale pod sam koniec zjazdu ze szczytu w/w góry (Foto 15) złapałem kolejnego kapcia w tym roku! W plecaku zabrałem ze sobą zapasową dętkę, już raz łataną, ale okazało się, że nietrzyma powietrza pod obciążeniem. Próby łatania dętek i klejenia nie dały rezultatu więc dałem sobie spokój, bo i tak czekało nas długie wypychanie rowerów w kierunku Przełęczy Salmopol (Foto 16).

Filmoteka

Ostatnie 500 metrów szlaku, biegnących do asfaltowej drogi na Salmopol (Foto 17), to była istna mordęga. Gorąc, brak picia i stromizna szlaku wyssały ze mnie ostatki sił, ale na samą przełęcz wyjechałem już na rowerze, na resztkach powietrza w tylnym kole. Po wezwaniu 'domowego serwisu rowerowego' :) , który dostarczył mi nową dętkę mogłem wrócić spokojnie rowerem do domu.

Przydatne przewodniki, mapy i e-booki

Rekomendacja strony

Spodobała Ci się relacja z wycieczki? Podziel się nią z innymi i dodaj ją do:

WykopWykop FacebookFacebook GoogleGoogle

Komentarze ( 0 )

Nie bądź obojętny! Wyraź swoją opinię na temat artykułu Dodaj komentarz »