górne tło
górna linia poziomaAutor strony podczas wycieczek rowerowychLogo ROWEROWE-BIELSKO.PL

Ciekawe wycieczki rowerowe i trasy rowerowe w okolicach Bielska-Białej. Wyprawy rowerowe po szczytach Beskidów.

Menu strony


» Strona » miniBLOG

Komentarze aktywnego, bielskiego rowerzysty związane z tagiem: #czesci-rowerowe

W tym miejscu znajdziesz krótkie i dosadne komentarze autora strony na temat rowerowej rzeczywistości w Bielsku-Białej, informacje o jego drobnej działalności na rzecz rowerzystów lub sprawach sprzętowych związanych z moimi rowerami. Umieszczam tutaj również większość interpelacji zgłaszanych przez Radnych na sesjach Rady Miejskiej Bielska-Białej. Uwaga: Niektóre wpisy na miniBLOGu mogą być dla niektórych osób obraźliwe lub kontrowersyjne w odbiorze.

« 1 2 3 »

3 gru

2020

Samodzielny, podstawowy serwis tylnego amortyzatora

W połowie września zauważyłem, że z tylnego dampera dochodzą ciche piski podczas jazdy. Czyszczenie oraz przecieranie goleni specjalnym sprayem Brunox DEO przynosiło efekt tylko na jeden dzień. Pełen obaw o stan tylnego amortyzatora, szybko zakupiłem specjalny smar firmy SRAM do o-ringów tulei oraz uszczelnień. Niestety nie udało mi się na Internecie znaleźć dokumentacji do amortyzatora, ani kompletu uszczelek w polskich sklepach. Za instrukcję serwisową posłużył mi krótki film na platformie YouTube pokazujący serwis podobnego dampera tejże firmy.

Wyjęcie dampera z ramy było dosyć proste. Po spuszczeniu powietrza wystarczyło odkręcić imbusem dwie śruby i część była uwolniona → Zdjęcie #1. Po rozkręceniu elementu moim oczom ukazał się tłok utaplany w starym smarze i brudzie → Zdjęcie #2. Najgorzej wyglądała gumowa uszczelka na wejściu tłoka, która była pozbawiona smaru, a plastikowy pierścień w jej wnętrzu oblepiony był czarnym kurzem, który zszedł dopiero po przetarciu odtłuszczaczem → Zdjęcie #3. Zapewne to była jedna z przyczyn cichych pisków amortyzatora podczas pracy.

Przeczyściłem cała komorę powietrzną sucha szmatką. Wszystkie uszczelnienia i o-oringi na tłoku również zostały przeczyszczone oraz nasmarowane solidnie smarem. Poza tym stan uszczelnień jest bardzo dobry i nie wymagały one wymiany. Amortyzator został złożony do kupy, zamontowany do ramy i napompowany odpowiednim ciśnieniem. Jedyny problem był z połączeniem komory z tłokiem, które trzeba było jednocześnie mocno docisnąć do siebie i delikatnie skręcić ze sobą, tak aby nie uszkodzić gwintu. Podstawowy serwis się udał i amortyzator pracuje cicho oraz płynnie - teraz jestem zadowolony i spokojny o jego przyszłość.


4 paź

2020

Pierwszy, samodzielny serwis piast oraz bębenka w Scott-cie

Zniechęcony poziomem obsługi klienta przez niektóre serwisy rowerowe w Bielsku-Białej rozpocząłem samodzielny serwis roweru. Kolejny krok objął konieczność wykonania w końcu przeglądu technicznego piast w obu kołach oraz bębenka, które nie były serwisowanie od momentu zakupu roweru. Zauważyłem drobne luzy na osiach piast (zwłaszcza z tyłu) oraz odgłosy przypominające trzeszczący piasek podczas obrotu kół. Przed rozpoczęciem całej operacji kupiłem m.in. specjalny smar do łożysk Shimano, klucze do konusów, klucze do odkręcania bębenka oraz smar miedziany (na połączenia gwintowe).

Pierwsze oględziny obu piast wykazały znaczne zużycie bieżni stożków, na powierzchni których znajdowały się nierówności oraz drobne dziury → Zdjęcie #1. Kulki łożysk były pokryte starym i brudnym od opiłków metalu smarem → Zdjęcie #2. Z zakupem nowych stożków piast do tylnej piasty Shimano nie było problemów, choć cena była wysoka → Zdjęcie #3. Przednia piasta Scotta-a nie posiada żadnych numerów modelu ani innych oznaczeń, ale okazało się, że zastosowano jakieś standardowe stożki piast, które kosztowały grosze. Wyczyściłem dokładnie wszystkie elementy obu piast, założyłem nowe konusy, posmarowałem i ustawiłem odpowiednie luzy. Teraz łożyska pracują cicho oraz płynnie.

Początkowo w planach miałem tylko wyczyszczenie i nasmarowanie bębenka, choć wykazywał on lekkie luzy. Niestety podczas jego demontażu wysypało mi się kilka kulek, z których dwie przepadły w zakamarkach pomieszczenia. Dodatkowo uszkodziłem osłonę kulek, której nie można dokupić → Zdjęcie #4. Wnętrze bębenka wyglądało jakby ktoś nasmarował je błotem, a nie smarem → Zdjęcie #5. Zdecydowałem się jednak na zakup nowego bębenka, który udało się dostać po okazyjnej cenie. Finalnie koszty wszystkich operacji wyniosły tyle, że mógłbym kupić komplet nowych piast podobnej klasy, ale za to radość z samodzielnego, udanego serwisu zrekompensowała nieco te straty.


6 cze

2020

Kolejne nieplanowane wydatki - kontrola hamulców w rowerze i nowe narzędzie

Dwa tygodnie temu, po 6 latach użytkowania odezwały się - cichym piszczeniem podczas hamowania - tylne klocki hamulcowe w rowerze. Założone początkiem 2014 roku klocki półmetaliczne A2Z Eco zakończyły swój żywot i zaczęła ścierać się sprężyna pomiędzy nimi, a jeden miał pękniętą okładzinę → Zdjęcie #1. Przyznam, że jestem zaskoczony długością ich użytkowania zważywszy, że podczas hamowania korzystam raczej w 90% tylko z tylnego hamulca. Sprawdziłem również stan przednich klocków organicznych Shimano B01S, które od czasu zakupu roweru nie były wymieniane, i również poszły do wymiany.

Przy wyborze nowych klocków kierowałem się głównie budżetem i zamówiłem klocki ProX BP-10 → Zdjęcie #2. W planie miałem założyć znowu klocki organiczne na przód, a półmetaliczne na tył. Prawie dwa tygodnie oczekiwania na wysyłkę i dostałem towar niezgodny z zamówieniem - wysłali 2 komplety organicznych! Różnica w cenie pomiędzy nimi to tylko 1 zł, więc odpuściłem sobie ich wymianę, bo musiałbym zapewne czekać kolejne 2 tygodnie. Przed wymianą klocków zmierzyłem dodatkowo grubość obu tarcz hamulcowych, zwłaszcza z tyłu, i obie nadają się do dalszej eksploatacji co mnie bardzo cieszy. Tylna tarcza - najczęściej używana - ma jeszcze 0.2 mm zapasu i wystarczy na ten sezon rowerowy → Zdjęcie #3.

Korzystając z okazji zamówiłem również klucz do rozwierania tłoczków hamulcowych w zacisku → Zdjęcie #4, który przydaje się podczas wkładania nowego kompletu klocków hamulcowych. Można to zrobić również płaskim śrubokrętem, ale takie "dziubanie" jest mało profesjonalne ;)


24 maj

2020

Profilaktyczna wymiana obu kółek w tylnej przerzutce

Pisałem poprzednio, że podczas jednej z tras rowerowych dały o sobie znać kółka tylnej przerzutki. Ich dokładne oględziny wskazały lekką korozję łożysk ślizgowych oraz rysy na ich powierzchniach. Przyznam, że nigdy o nie specjalnie nie dbałem, nie smarowałem i były myte myjką pod wysokim ciśnieniem → Zdjęcie #1. Postanowiłem dać im jeszcze szansę, bo zęby nie wykazują dużego zużycia i wyczyściłem oba dokładnie oraz nasmarowałem łożyska gęstym smarem do łańcucha, bo tylko takim dysponowałem. Przez kilkadziesiąt kilometrów pracowały cicho, ale po pewnym czasie zaczęły znowu delikatnie hałasować, więc podjąłem decyzję o ich wymianie na model z łożyskami kulowymi.

Początkowo myślałem o jakimś cieniowanym modelu o super lekkiej wadze, ale kosmiczne ceny skutecznie mnie zniechęciły do zakupu i postanowiłem poszukać komponentu w rozsądnej cenie. Ostatecznie wybór padł na kółka przerzutki firmy Tacx T4050. Model w rozsądnej cenie, posiada zwykłe łożyska kulowe, które są dodatkowo uszczelnione, więc nie muszę przejmować się podczas ich mycia Karcherem → Zdjęcie #2. Dodatkowo waga nowych kółek jest dosłownie symbolicznie większa niż standardowego modelu Shimano zamontowanego fabrycznie → Zdjęcie #3. Mam nadzieję, że będę mógł zapomnieć o ich serwisowaniu na kilka najbliższych lat.


17 mar

2020

Problemy z działaniem bezprzewodowego licznika rowerowego zażegnane?

Początkiem bieżącego roku pojawiły się dziwne problemy z działaniem bezprzewodowego licznika Sigma ATS, którego używam od około dwóch lat. Zauważyłem, że zaczął on gubić co jakiś czas sygnał i nie rejestrował przejechanych kilometrów oraz czasu jazdy. Podejrzewałem, że to może wina słabych baterii oraz niskiej temperatury otoczenia, ale ich wymiana na nowe w liczniku i sensorze nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. W kolejnym etapie wymieniłem również magnes montowany na szprychę, ale i ten zabieg okazał się bezcelowy. W akcie desperacji zakupiłem także nową podstawkę do licznika i ponownie doznałem zawodu, a frustracja jeszcze bardziej się powiększyła.

Jako ostatnią deskę ratunku potraktowałem poszukiwanie rozwiązania problemu w sieci. Niestety nie przyniosło ono większych rezultatów, ale na jednym z forów rowerowych ktoś, gdzieś wspomniał, aby spróbować przybliżyć nieco w kierunku licznika sensor zamontowany na widelcu. Wydało mi się to bezsensowne, bo przez kilkanaście lat sensory mocowałem w połowie goleni amortyzatora i nie było żadnych problemów z działaniem liczników bezprzewodowych. Przesunąłem w końcu sensor najwyżej jak to było możliwe i po trzech dniach jazdy okazało się, że licznik nie gubi już sygnału i działa poprawnie.


« 1 2 3 »

Tagi: #budżet obywatelski #części rowerowe #infrastruktura rowerowa #inne #interwencje #jazda rowerem #odżywki i suplementy #podsumowanie sezonu #polityka rowerowa #rajdy rowerowe