górne tło
górna linia poziomaAutor strony podczas wycieczek rowerowychLogo ROWEROWE-BIELSKO.PL

Ciekawe wycieczki rowerowe i trasy rowerowe w okolicach Bielska-Białej. Wyprawy rowerowe po szczytach Beskidów.

Menu strony


» Strona » miniBLOG

Komentarze aktywnego, bielskiego rowerzysty

W tym miejscu znajdziesz krótkie i dosadne komentarze autora strony na temat rowerowej rzeczywistości w Bielsku-Białej, informacje o jego drobnej działalności na rzecz rowerzystów lub sprawach sprzętowych związanych z moimi rowerami. Umieszczam tutaj również większość interpelacji zgłaszanych przez Radnych na sesjach Rady Miejskiej Bielska-Białej. Uwaga: Niektóre wpisy na miniBLOGu mogą być dla niektórych osób obraźliwe lub kontrowersyjne w odbiorze.

« 1 2 3 4 5 6 7 8 9 ... 25 »

31 lip

2020

Krótki powrót rowerem w góry i test nowych klocków hamulcowych

Kolejny, lipcowy i tym razem upalny weekend zaowocował kolejną próbą powrotu rowerem na górskie trasy, do których ostatnio jakoś nie mam przekonania i zapału. Początkowo planowałem pokonać trasę rowerową na Magurę w Beskidzie Śląskim zgodnie z jej opisem na blogu i wrócić przez Szyndzielnię oraz Dębowiec, ale jak to ostatnio bywa plany zmieniłem w trakcie jazdy.

Początkowy podjazd od strony Bystrej dał mi mocno w kość, a pot lał się że mnie strumieniami - potem jechało się już całkiem przyjemnie. Na jednym z zakrętów zdecydowałem się jednak odbić na niebieski szlak w kierunku schroniska na Klimczoku, aby sprawdzić czy można tędy podjechać rowerem w siodle. Ostatni odcinek szlaku okazał się dość stromy, więc zrezygnowałem i pojechałem w prawo na nieznaną mi drogą biegnącą po zboczu Magury, Klimczoka oraz Szyndzielni w kierunku Przełęczy Kołowrót → Zdjęcie #1. Droga okazała się całkiem ładna widokowo → Zdjęcie #2 i stały przy niej jakieś nieznane budowle → Zdjęcie #3.

Zjazd z Przełęczy Kołowrót biegł bardzo stromą drogą w kierunku ul. Skrajnej w Bielsku-Białej. Był to doskonały test dla nowych, budżetowych klocków hamulcowych ProX BP-10. Niestety wypadł on słabo, bowiem hamulce działały dość słabo, a po rozgrzaniu tarcz pisk niósł się chyba w promieniu 5 km! Piszczące hamulce to dla mnie niedopuszczalne zjawisko! Przy wymianie tarcz hamulcowych w przyszłym roku kupię model pod półmetaliczne klocki hamulcowe i następny komplet klocków będzie innej firmy. Co do samego górskiego wypadu, to entuzjazmu nie odczułem niestety...


25 lip

2020

Próba poprawienia rekordu dziennej ilości przejechanych kilometrów z przygodami

W pierwszy weekend lipcowy próbowałem poprawić swój skromny, dzienny rekord ilości przejechanych kilometrów na rowerze, który wynosi obecnie niespełna 103 km. Jako trasę obrałem kierunek na zaporę w Goczałkowicach, a następnie czerwony szlak rowerowy Katowice-Glinka. Najbardziej zależało mi na poznaniu odcinka tego szlaku biegnącego od jez. Paprocańskiego do Katowic, bowiem nie miałem okazji pokonać go jeszcze rowerem. Na tę okoliczność kupiłem nawet specjalny uchwyt na kierownicę roweru, aby zamontować telefon z zainstalowaną nawigacją i przejechać z jej pomocą w/w fragment szlaku rowerowego.

Niestety prądożerna nawigacja oraz zawirowania pogodowe spowodowały zmianę moich planów i dojechawszy na skraj Tychów obrałem wariant awaryjny. Żółtym szlakiem rowerowym Wyry-Promnice wróciłem na Paprocany, a następnie zielonym Wilkowyje-Bieruń podjechałem w kierunku żółtego szlaku Pszczyna-Pawłowice → Zdjęcie #1. Szlak rowerowy skończył się w okolicach Świerczyńca, a przejazd drogą przez las w kierunku Studzienic zakończył się ponad 30 ugryzieniami przez komary. Sama droga była zarośnięta paprociami, wyboista i pełna kałuż, aczkolwiek bardzo malownicza → Zdjęcie #2.

Kolejne niespodzianki czekały na mnie podczas przeprawy przez Wisłę w Rudołtowicach. Nie dość, że dojazd do rzeki był cały w szlamie z kopalni, który transportują tędy cieżarowki, to jeszcze poziom rzeki był ponad poziom przeprawy i przemoczyłem buty. Najgorsze co mnie spotkało to nieudana próba przekroczenia hałdy odchodów za stawami w Czechowicach. Wdepnąłem solidnie butami niemal po kostki → Zdjęcie #3. Finalnie licznik zamknąłem wynikiem ponad 99 km → Zdjęcie #4. Żałuję, że nie miałem że sobą kamery, bo byłby niezły odcinek na pierwszego vloga ;)


20 lip

2020

Interpelacja ws. pilnej budowy nowej kładki pieszo-rowerowej w rejonie ul. Celtyckiej

Początkiem lipca br. Radny Konrad Łoś, kierując się licznymi prośbami mieszkańców, zwrócił się do władz miasta z interpelacją dotycząca pilnego rozpoczęcia budowy nowej kładki nad rzeką Wapienica w rejonie ul. Celtyckiej w Bielsku-Białej → #PDF. Przetarg na wykonanie dokumentacji nowej kładki pieszo-rowerowej w tym miejscu oraz obustronnych traktów doń prowadzących został ogłoszony w zeszłym roku. Zdaniem Radnego stan techniczny istniejącej kładki, po której odbywa się wzmożony ruch pieszy oraz rowerowy, jest fatalny. Drewniane belki są spróchniałe, a metalowa konstrukcja kładki mocno skorodowana i stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców.

W odpowiedzi władz miasta, Z-ca Prezydenta zapewnił, że realizacja inwestycji przebiega zgodnie z harmonogramem i dokumentacja nowej kładki jest już opracowana. Roboty budowlane mają rozpocząć się w miesiącu wrześniu, zaraz po uzyskaniu prawomocnego pozwolenia na budowę, a nowa kładka powstanie do konca bieżącego roku → #PDF.


11 lip

2020

Rowerem do pracy #4 - Podsumowanie maja i czerwca

Początkiem maja zakończyłem 1.5-miesięczną przerwę w pracy związaną z pandemią. Dodatkowo umiarkowanie ciepły i w miarę pogodny, tegoroczny maj pozwolił na kontynuowanie akcji dojazdów do i z pracy rowerem. W tym roku jednak w odstawkę poszedł stary rower Wheeler i do pracy zacząłem dojeżdżać "kanapowcem". Głównym powodem jest o wiele większa wygoda poruszania się i sprawniejsza obsługa nowszego sprzętu. Podsumowując w miesiącu maju do pracy dotarłem rowerem 6 razy (na 15 dni roboczych) pokonując odległość 78.8 km. Szacunkowa oszczędność na paliwie samochodowym wyniosła około 30 zł. Ograniczyłem tym samym emisję CO2 do atmosfery o około 19.5 kg!

Czerwiec był również miesiącem, w którym pracowałem w niepełnym wymiarze czasu pracy. Niestety pogoda była dość kapryśna i nie pozwoliła na częste dojazdy rowerem do pracy. Różnicą w stosunku do poprzednich miesięcy był - za każdym razem - powrót do domu inną trasą, dłuższą o ok. 3-5 km niż zwykle. Sumarycznie udało mi się dotrzeć rowerem do pracy tylko 3 razy (na 16 dni roboczych) i pokonałem w ten sposób 52 km. Szacunkowa oszczędność na paliwie samochodowym wyniosła około 16 zł, a ograniczenie emisji CO2 do atmosfery wyniosło około 9.8 kg!


16 cze

2020

Bardzo udany długi weekend - mikro maraton 3x75 km

Czerwcowy, długi weekend był dla mnie pod względem intensywności jazdy rowerem dosyć pracowity. W ciagu 4 dni z rzędu wykręciłem ponad 277 km przy średniej prędkości ok. 20 km/h. Wykorzystując fakt, że tylna opona jest już prawie łysa, zorganizowałem sobie m.in. 3-dniowy mikro maraton szosowy full-em ;) Celem było pokonanie minimum 75 km każdego dnia, czego jak do tej pory jeszcze nie próbowałem. Chciałem sprawdzić czy dam radę, a trasy dobierałem tak, aby w większości biegły szosą i przy okazji zapoznać się z terenem, na którym jeszcze nie pojawiłem się rowerem.

W pierwszym dniu do założonego minimum zabrakło mi zalewie 420 metrów, ale byłem tak zmęczony, że odpuściłem sobie dokręcanie brakującej reszty. Było pochmurno, delikatnie od czasu do czasu kropiło, temperatura ok. 21o (idealna jak dla mnie). Zaliczyłem po raz pierwszy drogę rowerową wzdłuż Soły w Żywcu oraz szutrowy fragment wokół Jeziora Żywieckiego.

Drugiego, upalnego dnia wykręciłem 87 km jadąc głównie niebieskim szlakiem rowerowym wokół Bielska-Białej. Trasę powiększyłem odbijając w Pisarzowicach na Wilamowski Szlak Ogrodów, który po raz drugi przejechałem w całości, tym razem jednak w kierunku odwrotnym do biegu wskazówek zegara. W tym dniu czułem się o dziwo mniej zmęczony niż dzień wcześniej. "Spaliłem" w czasie jazdy 2.75 litra izotoników ;)

Trzeciego dnia, pogoda była podobna jak w dniu pierwszym i ponowiłem swój wynik w liczbie 87 km. Trasa nad Jez. Paprocańskie biegła głównie śladem czerwonego szlaku rowerowego Katowice-Glinka. Nowością był dla mnie odcinek drogi wzdłuż stawów Maciek oraz Zabrzeszczak, ciągnący się od promenady w Goczałkowicach-Zdroju do czoła zapory. W drodze powrotnej zdałem się na nawigację i skróciłem trasę o ok. 8 km zaliczając po raz pierwszy m.in. fragment niebieskiego szlaku rowerowego Pszczyna-Pawłowice tzw. Plessówkę.


« 1 2 3 4 5 6 7 8 9 ... 25 »

Tagi: #budżet obywatelski #części rowerowe #infrastruktura rowerowa #inne #interwencje #jazda rowerem #odżywki i suplementy #podsumowanie sezonu #polityka rowerowa #rajdy rowerowe