górne tło
górna linia poziomaAutor strony podczas wycieczek rowerowychLogo ROWEROWE-BIELSKO.PL

Ciekawe wycieczki rowerowe i trasy rowerowe w okolicach Bielska-Białej. Wyprawy rowerowe po szczytach Beskidów.

Menu strony


» Strona » miniBLOG

Komentarze aktywnego, bielskiego rowerzysty

W tym miejscu znajdziesz krótkie i dosadne komentarze autora strony na temat rowerowej rzeczywistości w Bielsku-Białej, informacje o jego drobnej działalności na rzecz rowerzystów lub sprawach sprzętowych związanych z moimi rowerami. Umieszczam tutaj również większość interpelacji zgłaszanych przez Radnych na sesjach Rady Miejskiej Bielska-Białej. Uwaga: Niektóre wpisy na miniBLOGu mogą być dla niektórych osób obraźliwe lub kontrowersyjne w odbiorze.

« 1 2 3 4 5 6 7 8 9 ... 23 »

11 lip

2020

Rowerem do pracy #4 - Podsumowanie maja i czerwca

Początkiem maja zakończyłem 1.5-miesięczną przerwę w pracy związaną z pandemią. Dodatkowo umiarkowanie ciepły i w miarę pogodny, tegoroczny maj pozwolił na kontynuowanie akcji dojazdów do i z pracy rowerem. W tym roku jednak w odstawkę poszedł stary rower Wheeler i do pracy zacząłem dojeżdżać "kanapowcem". Głównym powodem jest o wiele większa wygoda poruszania się i sprawniejsza obsługa nowszego sprzętu. Podsumowując w miesiącu maju do pracy dotarłem rowerem 6 razy (na 15 dni roboczych) pokonując odległość 78.8 km. Szacunkowa oszczędność na paliwie samochodowym wyniosła około 30 zł. Ograniczyłem tym samym emisję CO2 do atmosfery o około 19.7 kg!

Czerwiec był również miesiącem, w którym pracowałem w niepełnym wymiarze czasu pracy. Niestety pogoda była dość kapryśna i nie pozwoliła na częste dojazdy rowerem do pracy. Różnicą w stosunku do poprzednich miesięcy był - za każdym razem - powrót do domu inną trasą, dłuższą o ok. 3-5 km niż zwykle. Sumarycznie udało mi się dotrzeć rowerem do pracy tylko 3 razy (na 16 dni roboczych) i pokonałem w ten sposób 52 km. Szacunkowa oszczędność na paliwie samochodowym wyniosła około 20 zł, a ograniczenie emisji CO2 do atmosfery wyniosło około 13 kg!


16 cze

2020

Bardzo udany długi weekend - mikro maraton 3x75 km

Czerwcowy, długi weekend był dla mnie pod względem intensywności jazdy rowerem dosyć pracowity. W ciagu 4 dni z rzędu wykręciłem ponad 277 km przy średniej prędkości ok. 20 km/h. Wykorzystując fakt, że tylna opona jest już prawie łysa, zorganizowałem sobie m.in. 3-dniowy mikro maraton szosowy full-em ;) Celem było pokonanie minimum 75 km każdego dnia, czego jak do tej pory jeszcze nie próbowałem. Chciałem sprawdzić czy dam radę, a trasy dobierałem tak, aby w większości biegły szosą i przy okazji zapoznać się z terenem, na którym jeszcze nie pojawiłem się rowerem.

W pierwszym dniu do założonego minimum zabrakło mi zalewie 420 metrów, ale byłem tak zmęczony, że odpuściłem sobie dokręcanie brakującej reszty. Było pochmurno, delikatnie od czasu do czasu kropiło, temperatura ok. 21o (idealna jak dla mnie). Zaliczyłem po raz pierwszy drogę rowerową wzdłuż Soły w Żywcu oraz szutrowy fragment wokół Jeziora Żywieckiego.

Drugiego, upalnego dnia wykręciłem 87 km jadąc głównie niebieskim szlakiem rowerowym wokół Bielska-Białej. Trasę powiększyłem odbijając w Pisarzowicach na Wilamowski Szlak Ogrodów, który po raz drugi przejechałem w całości, tym razem jednak w kierunku odwrotnym do biegu wskazówek zegara. W tym dniu czułem się o dziwo mniej zmęczony niż dzień wcześniej. "Spaliłem" w czasie jazdy 2.75 litra izotoników ;)

Trzeciego dnia, pogoda była podobna jak w dniu pierwszym i ponowiłem swój wynik w liczbie 87 km. Trasa nad Jez. Paprocańskie biegła głównie śladem czerwonego szlaku rowerowego Katowice-Glinka. Nowością był dla mnie odcinek drogi wzdłuż stawów Maciek oraz Zabrzeszczak, ciągnący się od promenady w Goczałkowicach-Zdroju do czoła zapory. W drodze powrotnej zdałem się na nawigację i skróciłem trasę o ok. 8 km zaliczając po raz pierwszy m.in. fragment niebieskiego szlaku rowerowego Pszczyna-Pawłowice tzw. Plessówkę.


6 cze

2020

Kolejne nieplanowane wydatki - kontrola hamulców w rowerze i nowe narzędzie

Dwa tygodnie temu, po 6 latach użytkowania odezwały się - cichym piszczeniem podczas hamowania - tylne klocki hamulcowe w rowerze. Założone początkiem 2014 roku klocki półmetaliczne A2Z Eco zakończyły swój żywot i zaczęła ścierać się sprężyna pomiędzy nimi, a jeden miał pękniętą okładzinę → Zdjęcie #1. Przyznam, że jestem zaskoczony długością ich użytkowania zważywszy, że podczas hamowania korzystam raczej w 90% tylko z tylnego hamulca. Sprawdziłem również stan przednich klocków organicznych Shimano B01S, które od czasu zakupu roweru nie były wymieniane, i również poszły do wymiany.

Przy wyborze nowych klocków kierowałem się głównie budżetem i zamówiłem klocki ProX BP-10 → Zdjęcie #2. W planie miałem założyć znowu klocki organiczne na przód, a półmetaliczne na tył. Prawie dwa tygodnie oczekiwania na wysyłkę i dostałem towar niezgodny z zamówieniem - wysłali 2 komplety organicznych! Różnica w cenie pomiędzy nimi to tylko 1 zł, więc odpuściłem sobie ich wymianę, bo musiałbym zapewne czekać kolejne 2 tygodnie. Przed wymianą klocków zmierzyłem dodatkowo grubość obu tarcz hamulcowych, zwłaszcza z tyłu, i obie nadają się do dalszej eksploatacji co mnie bardzo cieszy. Tylna tarcza - najczęściej używana - ma jeszcze 0.2 mm zapasu i wystarczy na ten sezon rowerowy → Zdjęcie #3.

Korzystając z okazji zamówiłem również klucz do rozwierania tłoczków hamulcowych w zacisku → Zdjęcie #4, który przydaje się podczas wkładania nowego kompletu klocków hamulcowych. Można to zrobić również płaskim śrubokrętem, ale takie "dziubanie" jest mało profesjonalne ;)


24 maj

2020

Profilaktyczna wymiana obu kółek w tylnej przerzutce

Pisałem poprzednio, że podczas jednej z tras rowerowych dały o sobie znać kółka tylnej przerzutki. Ich dokładne oględziny wskazały lekką korozję łożysk ślizgowych oraz rysy na ich powierzchniach. Przyznam, że nigdy o nie specjalnie nie dbałem, nie smarowałem i były myte myjką pod wysokim ciśnieniem → Zdjęcie #1. Postanowiłem dać im jeszcze szansę, bo zęby nie wykazują dużego zużycia i wyczyściłem oba dokładnie oraz nasmarowałem łożyska gęstym smarem do łańcucha, bo tylko takim dysponowałem. Przez kilkadziesiąt kilometrów pracowały cicho, ale po pewnym czasie zaczęły znowu delikatnie hałasować, więc podjąłem decyzję o ich wymianie na model z łożyskami kulowymi.

Początkowo myślałem o jakimś cieniowanym modelu o super lekkiej wadze, ale kosmiczne ceny skutecznie mnie zniechęciły do zakupu i postanowiłem poszukać komponentu w rozsądnej cenie. Ostatecznie wybór padł na kółka przerzutki firmy Tacx T4050. Model w rozsądnej cenie, posiada zwykłe łożyska kulowe, które są dodatkowo uszczelnione, więc nie muszę przejmować się podczas ich mycia Karcherem → Zdjęcie #2. Dodatkowo waga nowych kółek jest dosłownie symbolicznie większa niż standardowego modelu Shimano zamontowanego fabrycznie → Zdjęcie #3. Mam nadzieję, że będę mógł zapomnieć o ich serwisowaniu na kilka najbliższych lat.


13 maj

2020

Kolejna kumulacja drobnych usterek oraz awarii w rowerze

Minęło kilka miesięcy od ostatniej kumulacji drobnych usterek w rowerze. Kolejna czarna seria rozpoczęła się końcem kwietnia podczas dłuższej trasy po okolicy. Po kilku kilometrach jazdy rowerem, zaczęły dochodzić do moich uszu piski z okolicy tylnej przerzutki, przypominające ćwierkanie ptaka ;) Ich intensywność była zależna od przełożenia i towarzyszyły mi przez niemal połowę trasy. Podejrzewałem kółka tylnej przerzutki i moje przypuszczenia potwierdziły się przy oględzinach w domu.

Kolejny trening zaowocował pękniętą szprychą w tylnym kole! Nie pamiętam dokładnie ile ich już strzeliło, ale coś w okolicy 10 sztuk - to niemal 1/3 wszystkich w kole. Z przeprowadzonego śledztwa wynikło, że pękają szprychy fabrycznie zamontowane, więc powodem tego stanu może być zwyczajne zmęczenie materiału. Przymierzam się powoli do akcji wymiany całego kompletu szprych na nowe.

Potem nastąpiła seria przebitych dętek, których w sumie uszkodziłem 3 sztuki → Zdjęcie #1. Majowy weekend też nie zaczął się pozytywnie, bo zaledwie 2 km od domu złapałem gumę. Przed założeniem kolejnej dętki sprawdziłem wnętrze opony, aby namierzyć element, który przyczynił się do jej przebicia. Nic nie wyczuwając zacząłem pompować koło i wtedy straciłem zapas! Kawałek szkła sprytnie ukrył się w kostce bieżnika i dopiero po napompowaniu koła przecinał dętkę.

Za to do furii doprowadziła mnie tylna przerzutka, która nagle rozregulowała się i powodowała m.in. spadanie łańcucha pomiędzy szprychy a kasetę! Na szczęście, podczas kilku wymuszonych postojów na trasie, udało się ją wyregulować.


« 1 2 3 4 5 6 7 8 9 ... 23 »

Tagi: #budżet obywatelski #części rowerowe #infrastruktura rowerowa #inne #interwencje #jazda rowerem #odżywki i suplementy #podsumowanie sezonu #polityka rowerowa #rajdy rowerowe